Sprawdzę to empirycznie, zobaczymy czy po kawie mi się poprawi.
Mam dziś do zrobienia poważne poprawki w kodzie i aż boję się do tego zabierać. Muszę być skupiona i uważna, żeby nie zrobić żadnego błędu*. Na szczęście nie jest to operacja na otwartym sercu, więc wszystkie błędy są odwracalne.
I taki piątkowy nastrój mnie dopadł, no wiecie, z gatunku tych, co to sugerują "jutro już weekend, nie warto zaczynać nowych projektów". Terefere. Dosyć już czasu zmarnowałam, muszę popchnąć moją pracę do przodu... nie chcę być wieczną studentką.
Za to przydałaby mi się jakaś nowa muzyka. To zawsze pomaga, gdy mój organizm nie może złapać rytmu. Ha, a wczoraj przed zaśnięciem dopadła mnie taka straszna myśl: 1/6 roku mam okres, 1/5 mam pms, czyli mniej niż 2/3 roku jestem sobą. No widzicie, dobra muzyka pilnie potrzebna!
Tak samo do prowadzenia samochodu. Śmigałam ostatnio na autostradzie (z przepisową prędkością oczywiście), ale było jakoś tak tłoczno. Jadę 100 km/h i z prawej auta, z lewej auta, z tyłu auta.. i z przodu też auta. Jakoś tak klaustrofobicznie. Czasem boję się prowadzić, puszczam sobie wtedy jakąś płytę, żeby część mózgu odpowiedzialną za strach czymś zająć. Tak samo w pracy, słucham muzyki, żeby część mózgu odpowiedzialną za pomysły na lepsze spędzenie czasu miała co robić.
*a same widzicie jakie tony błędów robię w tekście
PS. Zaczęłam pisać po angielsku. Chcecie linka?
Muzyka łagodzi obyczaje :))
OdpowiedzUsuńwydaje mi się, że to nie jest już do końca prawda. Kiedy widzę niektóre współczesne teledyski i słyszę niektóre teksty to naprawdę nie mogę uwierzyć, że jest to muzyka dla nastolatków
OdpowiedzUsuńdawaj, poćwiczę i swój angielski :)
OdpowiedzUsuńDokładnie tak samo robię, kiedy prowadzę auto.
OdpowiedzUsuń@nuta: już jest u Ciebie na blogu w komentarzu
OdpowiedzUsuń@DoDa: to mi ulżyło, ze nie jestem w tym sama;)