I w mojej głowie też. Jakby tego nie nazywać, chodzi o to samo. Wzloty i upadki. Słodko - gorzki smak życia. Chociaż bardziej pasuje mi mniej poetyckie porównanie.
Na przykład do asfaltu. Poddawany niskim temperaturom w zimie, wysokim w lecie, kurczy się i rozciąga, aż w końcu nie wytrzymuje, kruszy się i pęka.
Patrzę jak za oknem pada śnieg i czekam na wiosnę. Ale czuję już, jak wykluwa się ona gdzieś w moim sercu. I bardzo dobrze, bo wszystkim nam trzeba sporo nadziei.
Patrząc na amory ptasząt czuję wiosnę, ale za oknem znów śnieg i tylko paskudny wiatr powstrzymuje mnie od wyjścia z aparatem i polowania na krokusy pod śniegiem...
OdpowiedzUsuńTylko,ze ten asfalt to mozna zerwac i nowy polozyc .. wiec aby do wiosny!
OdpowiedzUsuń