środa, 25 marca 2009

W marcu jak w garncu.

I w mojej głowie też. Jakby tego nie nazywać, chodzi o to samo. Wzloty i upadki. Słodko - gorzki smak życia. Chociaż bardziej pasuje mi mniej poetyckie porównanie.

Na przykład do asfaltu. Poddawany niskim temperaturom w zimie, wysokim w lecie, kurczy się i rozciąga, aż w końcu nie wytrzymuje, kruszy się i pęka.

Patrzę jak za oknem pada śnieg i czekam na wiosnę. Ale czuję już, jak wykluwa się ona gdzieś w moim sercu. I bardzo dobrze, bo wszystkim nam trzeba sporo nadziei.

2 komentarze:

  1. Patrząc na amory ptasząt czuję wiosnę, ale za oknem znów śnieg i tylko paskudny wiatr powstrzymuje mnie od wyjścia z aparatem i polowania na krokusy pod śniegiem...

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko,ze ten asfalt to mozna zerwac i nowy polozyc .. wiec aby do wiosny!

    OdpowiedzUsuń