środa, 23 września 2009

...

Popijam kawę, słucham przyjemnej muzyki i zastanawiam się, jak to się wszystko dzieje, że się dzieje. I jak to się stało, że mnie nie cieszy. Jak można wpaść w stan permanentnego niecieszenia się. Bo, że można to już wiem.
Popijam kawę i wymyślam kontrofensywę. Kurację znaczy się - taką rozweselającą. Musi być skuteczna, prosta i długofalowa. Chwilowo nie mogę nic wymyślić.

3 komentarze:

  1. Może weekend gdzieś daleko od domu spędzony z mężem?

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba trzeba oderwać się od szarej codzienności.. ale jak? sama tkwię w tym punkcie..;):*

    OdpowiedzUsuń
  3. nie wiem, też szukam odpowiedzi

    OdpowiedzUsuń