piątek, 13 listopada 2009

Gdyby doba miała 48 godzin

Takie marzenie wyraziła jedna z moich koleżanek w opisie na gg. Jeszcze niedawno też wydawało mi się, że wybawiłoby mnie to z wielu kłopotów.
Spójrzmy prawdzie w oczy: i tak by mi to nie pomogło. Jakaś we mnie taka niemoc, niechęć, a za to mnożę chwile wolne, czy to czytając książkę, czy marnując czas przy komputerze. Jednocześnie lista spraw do załatwienia rośnie. Zajmuję się tym co absolutnie niezbędnie musi być załatwione niczym więcej.
Może ja po prostu mam za łatwo. Może jestem leniwa i rozpuszczona. Mój słomiany zapał objawia się również w próbach zmienienia takiego stanu rzeczy.

4 komentarze:

  1. tez chcialabym dobe o 48 godzinach. tez ciagle mi czasu brak. przez ponad miesiac nie mialam dla siebie niemalze w ogole czasu, teraz tez czuje ze musze pedzic do przodu, jednak nie potrafie. potrzebuje zatrzymac sie w tym pedzie, nie robic nic przez chwile. czuje, ze inspiracja nie przychodzi, bo nie ma dla niej miejsca w moim zagonionym umysle. mialam dzis malowac, ale daje sobie na luz. robie nic:)

    OdpowiedzUsuń
  2. hej, przeniosłam się jednak na nowo
    http://bojachce.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Tylko 48?? Ja bym chciała jeszcze ze dwanaście więcej na wszystko... i tak ze 3 dodatkowo na wyspanie się ;)))

    OdpowiedzUsuń
  4. Oj, ja myślę, że to nie byłby dobry pomysł. Czasem nie wyrabiam się z wieloma rezczami, ale zazwyczaj jest to bark motywacji i zwykłe lenistwo. ;)

    OdpowiedzUsuń