piątek, 12 lutego 2010

Lubię...

Lubię spotykać się z Martą, sączyć winko i rozmawiać o filmach, muzyce i innych rzeczach niekoniecznie do życia potrzebnych. Lubię wracać do domu, własnego, jeszcze tyle pracy wymagającego, ale za to z mężem w środku... Lubię móc co jakiś czas wyspać się nieprzyzwoicie.

Lubię swoje życie, po co coś zmieniać. Czy lepsze nie bywa wrogiem dobrego?

3 komentarze:

  1. Ejże!!!!! skoro taki humor cudny, to chyba tego winka malo nie było, ha?? ;DDDDD Dom z mężem w środku - bossssssskie :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyjemne to uczucie zadowolenia z własnego życia.
    Niech trwa.
    Ciepło pozdrawiam znad kanapki z czosnkiem

    OdpowiedzUsuń
  3. nieprzyzwoicie sie wyspac, jak to pieknie ujelas! :)

    OdpowiedzUsuń