Uff, upał zelżał. Za to odkryłam, że jednak powinnam zacząć się do upałów przyzwyczajać. Znacie jakieś metody?;-)
Jak na razie to się mocno wakacjuję - czytam, odwiedzam, spotykam. Czasem trzeba załatwić to i owo, ale się nie przepracowuję. Powoli jednak dociera do mnie, że trzeba się zabrać za pracę. Poczytać trochę publikacji i zabrać się intensywniej za angielski.
Dziś chyba zacznę od zrobienia kawy i brzuszków, a później umówiony speaking.
Jak tam wasze plany wakacyjne?
hm... moje plany niejako zweryfikowały się same... właśnie byśmy wracali z Paryża i Nadrenii, ale za to mamy prawie już zdrowe dziecko ;)
OdpowiedzUsuń