piątek, 9 lipca 2010

Pakowanie się jest trudne. I smutne.

Zaczynają mnie męczyć wątpliwości dotyczące naszego wyjazdu. Może dwa lata temu byłby to niezły pomysł... choć akurat wtedy niewykonalny.

Mam wrażenie, że tylko zamrozimy czas. Już się widzę za te 3-4 lata praktycznie w tym samym momencie. Przywieziemy te same pudła, które teraz wywozimy do rodziców i będziemy je rozpakowywać, co w zasadzie nie będzie miało większego sensu, bo mebli dalej nie będzie. Wrócimy, będziemy szukać pracy i dalej będziemy bez oszczędności. Jak dobrze pójdzie (co nie jest pewne), to będziemy za to z doktoratem - ale czy to tak istotnie polepszy naszą sytuację? Nie jestem pewna. Kiedy wrócimy nasi znajomi będą już mieli rozwinięte kariery i powiększone rodziny, my jedynie odrapane ściany w mieszkaniu i trochę lepszą znajomość angielskiego niż przed wyjazdem.

Nawet ostatnie poł roku byłoby inne, gdybyśmy nie zdecydowali się na ten wyjazd. Pewnie mielibyśmy już jakieś meble (a tak oszczędności poszły na wydatki związane z wyjazdem), ja porządniej zajęłabym się płacą, pewnie mielibyśmy już zaplanowany przyjemny urlop, kto wie, pewnie planowalibyśmy już potomka.

Tak naprawde to wszystko co powyżej napisałam muszę po prostu wyrzucić z głowy i skupić się na tym co dobre. Odwrotu nie tyle nie ma, co byłby bezsensowny.

6 komentarzy:

  1. oj, mnie tu dawno nie bylo! gdzie wyjezdzasz?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nawet, jeśli to będzie zamrożenie czasu, to jednocześnie będzie inwestycja w Was samych. Dobrze, że się zdecydowaliście właśnie teraz, im później, tym trudniej. Ja z dnia na dzień obserwuję, jak kruszą się moje marzenia o wyjeździe do kraju rosomaków, trzeba było zacząć od wyjazdu, 8 lat temu... Ale wtedy pewnie żyłabym bez Młodego, Młodszego, a może nawet bez Męża...
    Trzymam kciuki za przygotowania i wyjazd.
    Ciepło pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie ewentualny brak odpowiedników Młodego i Młodszego mnie martwi...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie martw się na zapas, ja ciągle zastanawiam się, jaką krzywdę im wyrządziłam tym, że ciągle z czasu, jaki miał być dla nich wykradałam chwile na pisanie...

    OdpowiedzUsuń
  5. Oj dziewczynko... nic nie dzieje się bez powodu, wszystko, co robimy w życiu, ma jakiś głębszy sens :)

    OdpowiedzUsuń