Pilnowanie studentów na egzaminie pisemnym to specyficzna praca. Chodzisz sobie tam i z powrotem po sali (siedząc można się niechcący zdrzemnąć, co grozi zwłaszcza na egzaminach w porach mocno porannych) i właściwie robisz nic.
Jeśli sala nie jest ogromna, a studenci dobrze rozsadzeni, to każdy ruch jest od razu zauważalny, więc czujnym wystarczy być umiarkowanie. Nie wypada zacząć czytać książki, a do tego egzaminowani mogą poczuć się nazbyt swobodnie.
No więc chodziłam sobie po sali i tak rozkosznie przez cztery godziny nie myślałam. Rewelacyjny stan. Nie skupiłam myśli na konkretnym temacie nawet przez trzy sekundy (no może dopiero pod koniec, żeby sprawnie zebrać prace). Oczyszczające doświadczenie.
Ale chyba mi zostało. Jutro sama mam egzamin, a jeszcze nawet nie przeczytałam wszystkich wykładów. I tak mi się nie chce, i tak mi jakoś... bezmyślowo (bo przecież nie bezmyślnie).
Na pewno sobie poradzisz, w końcu co to dla Ciebie :) POzdrawiam serdecznie.
OdpowiedzUsuńdalabys posciagac studentom :D
OdpowiedzUsuńa ja zawsze myślałam, że niczego nie widać na egzaminie, ale bałam się i tak ściągać :)
OdpowiedzUsuńMam pomysł. Możesz poprowadzić szkolenia ze ściągania dla studentów. Na początek warsztaty - na chwilę każdy staje po drugiej stronie, żeby zobaczyć, ile widać. Potem.... :D
OdpowiedzUsuńA.
ojj kochana widze,ze albo nie wyslalam Ci nowego adresu(co raczej jestniemozliwe),albo hmm nie masz ochoty mnie juz czytac?:(
OdpowiedzUsuńmam nadzieje,ze pierwsza opcja!
mam nadzieje,ze dobrze zaliczylas egzamin ;)
buziak cala-ja-m
ech, po prostu byłam pewna, że zmieniłam sobie w linkach po prawej na nowy Twój adres i czekam na nowego posta... gapa ze mnie;-)
OdpowiedzUsuń