Dawno już nie miałam takiego dnia - nic nie muszę. Ta świadomość chyba dobrze na mnie działa. Nie musiałam iść na wykłady - więc poszłam na te co trudniejsze i ciekawsze. Nie stałoby się nic, gdybym nawet palcem nie kiwnęła, by przyprowadzić porządek w mieszkaniu -umyłam okno, ogarnęłam kuchnię i pokój, wymieniłam nawet żarówki w łazience. Przykłady mogę mnożyć (dodawać również).
Może korzystając z przykładu moich dzisiejszych doświadczeń, należałoby znieść powszechny obowiązek szkolny? Może uczniowie chętniej pomykaliby do szkoły?
oj tak! studiowanie w pozniejszym wieku tez jest przyjemniejsze! bo juz sie nie musi, a chce:)
OdpowiedzUsuńhahhahhahhahhaaa możliwe :)) ciekawa jestem, na jakie zajęcia wtedy by chodzili...
OdpowiedzUsuń