wtorek, 23 marca 2010

Nic nie muszę.

Dawno już nie miałam takiego dnia - nic nie muszę. Ta świadomość chyba dobrze na mnie działa. Nie musiałam iść na wykłady - więc poszłam na te co trudniejsze i ciekawsze. Nie stałoby się nic, gdybym nawet palcem nie kiwnęła, by przyprowadzić porządek w mieszkaniu -umyłam okno, ogarnęłam kuchnię i pokój, wymieniłam nawet żarówki w łazience. Przykłady mogę mnożyć (dodawać również).

Może korzystając z przykładu moich dzisiejszych doświadczeń, należałoby znieść powszechny obowiązek szkolny? Może uczniowie chętniej pomykaliby do szkoły?

2 komentarze:

  1. oj tak! studiowanie w pozniejszym wieku tez jest przyjemniejsze! bo juz sie nie musi, a chce:)

    OdpowiedzUsuń
  2. hahhahhahhahhaaa możliwe :)) ciekawa jestem, na jakie zajęcia wtedy by chodzili...

    OdpowiedzUsuń