Jak zrobić sobie wolny wieczór. Zostawić klucze do labu w zamkniętym labie, a samemu znaleźć się na zewnątrz. Moja podświadomość jest taka sprytna;-) szkoda, że nie zawsze chce współpracować.
Ha, nawet nie muszę dziś gotować obiadu, bo jutro załapiemy się na darmowy lunch. Czasem nie jest tu tak źle;-)
Ha, nawet nie muszę dziś gotować obiadu, bo jutro załapiemy się na darmowy lunch. Czasem nie jest tu tak źle;-)
Rzeczywiście, sprytne :)
OdpowiedzUsuńOd czasu, kiedy zatrzasnęłam (przy pomocy Młodszego, bo to on trzasnął) w samochodzie torebkę z dokumentami auta i dwoma kompletami kluczy do niego jestem przewrażliwiona na punkcie kluczy...
A ja uwielbiam gotować, ale czasem jestem tak zmęczona, że też chciałabym załapać się na darmowy lunch :)
Pozdrowienia pogodne
O, zjadlo mi komentarz... a to blogspot niedobry;]
OdpowiedzUsuńUps... ale teraz po takim doświadczeniu na pewno będziesz o tych kluczach pamiętać :)
OdpowiedzUsuńOtóż to! Hihi, takie coś robi się chyba tylko raz w życiu... mam nadzieję;-)
OdpowiedzUsuń