środa, 27 października 2010

Jak zrobić sobie wolny wieczór. Zostawić klucze do labu w zamkniętym labie, a samemu znaleźć się na zewnątrz. Moja podświadomość jest taka sprytna;-) szkoda, że nie zawsze chce współpracować.

Ha, nawet nie muszę dziś gotować obiadu, bo jutro załapiemy się na darmowy lunch. Czasem nie jest tu tak źle;-)

4 komentarze:

  1. Rzeczywiście, sprytne :)
    Od czasu, kiedy zatrzasnęłam (przy pomocy Młodszego, bo to on trzasnął) w samochodzie torebkę z dokumentami auta i dwoma kompletami kluczy do niego jestem przewrażliwiona na punkcie kluczy...
    A ja uwielbiam gotować, ale czasem jestem tak zmęczona, że też chciałabym załapać się na darmowy lunch :)
    Pozdrowienia pogodne

    OdpowiedzUsuń
  2. O, zjadlo mi komentarz... a to blogspot niedobry;]

    OdpowiedzUsuń
  3. Ups... ale teraz po takim doświadczeniu na pewno będziesz o tych kluczach pamiętać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Otóż to! Hihi, takie coś robi się chyba tylko raz w życiu... mam nadzieję;-)

    OdpowiedzUsuń