sobota, 13 listopada 2010

Miala byc wesola notka. Wczoraj. Dzis znow jakos tak samotnie.

Jakis czas temu zaskoczylo mnie odkrycie, ze niektorzy zyja bez bolow glowy (nie mam tu na mysli zadnej metafory). Moze sa tez ludzie, ktorym nie robi sie nagle smutno i nie siadaja pod sciana, zeby sie wyplakac. Ale podobno, zeby byc wesolym najpierw trzeba byc smutnym. Bo jakbym docenila fakt, ze dzis glowa mi nie peka, gdybym niegdy uczucia pekania nie doznala? I jakbym docenila udany poranek, gdyby wszystkie byly udane?

5 komentarzy:

  1. przecież potrzebne są łzy by zrozumieć uśmiech :) ja dziś smutno i melancholijnie...
    pozdrawiam
    nuta

    OdpowiedzUsuń
  2. Masz rację, to wszystko jest potrzebne, żeby docenić taką zwyczajną codzienność - każdą chwilę radości i po prostu brak bólu i trosk.
    U mnie dzisiejszy wieczór bez bólu głowy, a wracając z pracy bałam się, że zemdleję po drodze. Teraz mogłabym latać, tak mi lekko...
    Pozdrowienia pogodne

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki temu, że są przeciwieństwa, możemy cieszyć się z prostych rzeczy. Na pocieszenie powiem Ci, że mnie głowę rozsadza kilka razy w miesiącu i jest coraz gorzej. A płakać tez mi się czasem chce. No i co z tego, ha??? Chwalę się?? ;) Buziak dziewczynko i pomyśl,że wszystko jest i będzie dobrze :*
    PS. A ja się prawie przeniosłam. W zasadzie urównoległożyłam - booossszzeeeee ale pięknie mi to wyszło, prawda? Bo troszkę zaczełam się dusić na onecie. Prawdopodobnie zostaną dwa cudaki, chociaż wytrwale myślę o tym, więc kto wie... http://thesecretandme.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. hihi, a swiaty rownolegle wydaja sie taka abstrakcyjna kwestia;)

    OdpowiedzUsuń
  5. eeetam abstrakcyjną! mnie wydają się bardziej prawdziwą i normalną niż twierdzenie, że świat jest jeden ze stałym czasem

    OdpowiedzUsuń