niedziela, 8 marca 2009

...

Mam ochotę uciec. Albo wsiąść do pociągu, pojechać na drugi koniec Polski i wrócić za kilka dni. Albo też pojechać gdzieś dalej i nie wracać wcale. Zniknąć w ten sposób, skoro innego zniknięcia dokonać nie potrafię.

Dlaczego? Chyba po prostu boję się, że w końcu okaże się po jak wąskiej ścieżce nad jak bardzo wysokim urwiskiem stąpam. I jak niewiele trzeba, by zachwiać moją równowagą na tyle, bym spadła. Wystarczy jedna chwila, wszystko się rozsypie, a ja zwariuję.

Jakoś nic nie jest tak, jak powinno. I stanowczo lepiej mi w te dni, gdy o tym nie pamiętam.

7 komentarzy:

  1. Uciekając często zabieramy ze sobą niechciany bagaż tego, od czego chcemy uciec.
    Ciepłe myśli ślę w Twoją stronę,

    OdpowiedzUsuń
  2. Czasem powtarzam, że przydałby się człowiekowi taki reset, który pozwoli zapomnieć o pewnych sprawach, zdystansować się albo po prostu nie myśleć o tym, co wprawia w takie właśnie nastroje.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie ma takiego miejsca w ktore mozna uciec przed soba samym... niestety.

    OdpowiedzUsuń
  4. nie można uciekać od świata i problemów one zawsze Cię odnajdą
    mam nadzieję że znajdziesz siłę aby stawić im czoła i wszystko wróci do normy a Ty będziesz szczęśliwa :)
    polecam kręgle pomagają się odstresować oczywiście w miłym towarzystwie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie da sie uciec od tego co w glowie, nie ma takiego pociagu bylejakiego co by jechal w sina dal ...

    OdpowiedzUsuń
  6. możesz wsiąśc do pociągu i uciec - byc może spotkasz w nim kogos kto Cię chwilowo zrozumie , pomoże . Byc może wybierzesz przedział samotności - ona też czasem pomaga ... ale wróc .

    OdpowiedzUsuń
  7. Uciec byłoby najłatwiej, też mam na to ochotę ale wiem, że gdy wrócę będzie jeszcze gorzej... Trzeba wierzyć, a jakoś to bedzie;*

    OdpowiedzUsuń